O mnie
Wolny obywatel, libertarianin, specjalista personalny
Archiwum Bloga
Rok 2010
Rok 2009
Rok 2007
civis
Lubicz
znaczy obywatel
Paulina Wilk, opublikowała 11-06-2010 w Rzeczpospolitej artykuł, którego główne tezy dotyczące stosunku islamu do demokracji sprowadzały się do tez w rodzaju: "Patrząc na śliczną dziewczynę w turkusowej chuście przechodzącą przez plac Zbawiciela, poczułam się wyróżniona. Mogła wybrać tyle innych adresów, a przyjechała tu."
"Europejskie i polskie media prezentują islam przeważnie w kategoriach zagrożenia, fundamentalizmu i terroryzmu. W telewizorze płoną paryskie przedmieścia, talibowie odczytują swoje groźby, odpalają swoje bomby. A ponieważ obraz jest silniejszy niż rzeczywistość, dziewczyna w chuście - postać z krwi i kości, idąca tym samym chodnikiem co my -
nie utrwala się w naszych umysłach jako alternatywny, pozytywny wzorzec muzułmanki. Wyobrażam sobie, jak jeździ warszawskim metrem w koszulce z napisem “Islam to ja!”. Ale pozostaje niezauważona,
niewiarygodna. Bo w telewizji dziewczyny w chustach wsiadają do metra, by wysadzić nas w powietrze."
"Islam to też stary handlarz na syryjskim targu, który cenę mojej biżuterii ustalał z towarzyszącym mi chłopakiem, a na mnie nawet nie spojrzał. I rechoczący mężczyzna w białej galabii, który na ulicy złapał mnie za pierś. Spisane na pleśniejących kartkach zeznania bitej i szantażowanej kobiety, które dała mi do przeczytania hinduska prawniczka, tłumacząc, że najgorsze, co się może dziewczynie przydarzyć, to być muzułmanką na wsi."
I dalej w podobnym stylu, ujawniając swoją kompletną nieznajomość ideologii islamu okraszone fascynacją krzewienia się islamu w Polsce.(jesli to na cały artykuł przeczytać w Rzeczpospolitej.) Niestety odpowiedzi czytelnika na te dywagacje Rzeczpospolita nie opublikowała, ( ot takie zwyczaje mainstreamowych mediów). Dlatego czynię to ja:
List od czytelnika
„Wypatruj mnie w metrze, jadę w koszulce z napisem ‘I like islam!’”. Tak Pani kończy swój tekst „Turkusowy islam”. To stwierdzenie budzi ciekawość: co tak bardzo spodobało się Pani w islamie? Domyślam się, że nie chodzi o kamienowanie cudzołóżców, zabijanie apostatów, „honorowe” zabójstwa, obcinanie łechtaczek dziewczynkom, zamachy samobójcze, dyskryminację kobiet, śluby z nieletnimi, nienawiść do innowierców i podobne drobiazgi?
Pisze Pani: „W telewizorze płoną paryskie przedmieścia, talibowie odczytują swoje groźby”, (…) „w telewizji dziewczyny w chustach wsiadają do metra, by wysadzić nas w powietrze”, (…) „obraz jest silniejszy niż rzeczywistość”.
Jest jednak odwrotnie – to rzeczywistość jest silniejsza niż obraz, który sobie Pani stworzyła.
Te pożary nie wydarzyły się w telewizji, lecz naprawdę. Te dziewczyny w chustach nie wystąpiły w jakimś „teatrze telewizji”, tylko w prawdziwym, moskiewskim teatrze. Te bomby wybuchają naprawdę i naprawdę giną ludzie. Nie z powodu „wykluczenia” czy „ksenofobii” Zachodu. Te modne słowa – wytrychy niczego nie wyjaśniają. A najobrzydliwszym z nich jest słowo „islamofobia” – które, jak pisze w swojej książce muzułmanin, naukowiec i doradca rządu Niemiec Bassam Tibi, jest używane, by uciszać wszelkich krytyków politycznego, fundamentalistycznego islamu.
Dyskutować jest o czym, islam to w dzisiejszym świecie jeden z poważniejszych tematów. Rozumiem, że tonacja felietonowa pozwala na wiele, jednakże nawet w felietonie dziennikarz powinien wykazać minimum wiedzy o temacie. Pani niestety tej wiedzy najwyraźniej nie posiada – tekst jest oparty wyłącznie na Pani wyobrażeniu, na pewnej ideologii – chcę wierzyć, że idealistycznej, co nie zmienia faktu, że kompletnie chybionej.
Żeby przybliżyć Pani problem, którego ta wiedza dotyczy, posłużę się w tym liście różnymi cytatami (nie podaję linków, żeby nie rozpychać tekstu, ale służę źródłami w razie potrzeby).
Od kilku lat znany jest „List grupy wolnomyślicieli i humanistów muzułmańskiego pochodzenia do muzułmanów z całego świata”. Wśród jego sygnatariuszy jest m.in. Ibn Waraq, założyciel Institute for the Secularisation of Islamic Society. Oto końcowy fragment tekstu, który gorąco polecam:
„Odkrycie prawdy i porzucenie wiary naszych przodków było bolesnym doświadczeniem. Kiedy jednak zrozumieliśmy, czym w rzeczywistości jest islam, nie mieliśmy innego wyjścia. Po zapoznaniu się z Koranem wybór stał się jasny: albo islam, albo człowieczeństwo. Tam gdzie kwitnie islam, człowieczeństwo przestaje istnieć. Zdecydowaliśmy się stanąć po stronie człowieczeństwa. Z kulturowego punktu widzenia nadal jesteśmy muzułmanami, ale nie wierzymy już, że islam jest prawdziwą religią objawioną przez Boga. Jesteśmy humanistami. Kochamy ludzi. Pragniemy, by ludzkość była jednością. Działamy na rzecz równości kobiet i mężczyzn. Dążymy do sekularyzacji państw islamskich, wprowadzenia demokracji i wolności słowa, poglądów i wyznania.”
Autorzy tego i innych przytaczanych przeze mnie tekstów to nie są „islamofobi” – jeżeli korci Panią, żeby użyć tego sloganu. Wierzę, że nie korci, bo nie sprzyjałoby to sensownej dyskusji – to byłby mniej więcej taki poziom, jak nazywanie Michnika i Kuronia, za komuny, „siłami antysocjalistycznymi”. To są po prostu dysydenci, ludzie, którzy wyrośli w islamie, znają go i porzucili – albo chcą zmienić na lepsze (pragnienie tyleż szlachetne, co utopijne, w moim przekonaniu). Nie od rzeczy będzie dodać, że większość z nich zagrożona jest utratą życia ze strony (byłych) współwyznawców.
Idąc dalej - o pięknie współczesnego islamu (którego „turkusowa” jest emisariuszką, jak Pani pisze) mogłaby Pani przekonywać na przykład dra Tewfika Hamida, muzułmanina z Egiptu, który mówi tak:
„Muszę przyznać, że obecnie nasze islamskie nauki tworzą przemoc i nienawiść wobec niemuzułmanów. To my, muzułmanie, powinniśmy się zmienić. Jak dotąd, akceptowaliśmy poligamię, bicie kobiet przez mężczyzn i zabijanie tych, którzy nawracają się z islamu na inne religie. (…) Wymagamy od innych szacunku dla naszej religii, choć jednocześnie sami przeklinamy na głos niemuzułmanów (po arabsku) podczas piątkowych modłów w meczetach.”
Może też Pani dowiedzieć się czegoś o proroku Mahomecie, założycielu tej wyjątkowej religii. Tu proponuję posłuchać pięknej Somalijki Ayaan Hirsi Ali, apostatki znanej z filmu „Submission” i z holenderskiego parlamentu: “Zgodnie z Waszymi zachodnimi standardami, Muhammad jest osobą perwersyjną a także tyranem”; “Jeżeli prorok Muhammad poszedł do łóżka z dziewięcioletnią dziewczynką, to zgodnie z holenderskim prawem jest pedofilem.” Naprawdę warto poznać publicystykę tej byłej muzułmanki, choćby tylko te prace, które wymienia Wikipedia.
O chuście, która tak Panią urzekła, proponuję opowiedzieć Turczynce Serap Çileli, muzułmance opisanej w przejmującym tekście w „Wysokich Obcasach”. Ona sama stawia taką diagnozę:
„Nie jestem przeciwna Turkom. Uważam tylko, że to oni muszą dopasować się do wymogów konstytucji, a nie na odwrót. Potrzebna jest zmiana mentalności. Od dziecka wpaja im się, że facet nie może okazywać czułości, a kobiety są własnością mężczyzn. Państwu niemieckiemu radzę: surowiej karać oprawców kobiet bez względu na przynależność kulturową; wprowadzić powszechny zakaz chust na głowie w urzędach publicznych; ograniczyć liczbę meczetów i szkół koranicznych.”
Chusta to dziś temat gorący w Europie, temat poważny. To nie jest żadna ozdoba, Pani Paulino. To znak, symbol – statusu kobiety w islamie, jako człowieka drugiej kategorii. To zupełnie nieważne, że część muzułmanek broni chusty. Niewolnictwo nie stało się bardziej humanitarne przez to, że niektórym niewolnikom żyło się dobrze w tym stanie. Można tu przypomnieć termin Zinowiewa – „homo sovieticus”, który oznaczał, mniej więcej, człowieka zniewolonego do tego stopnia, że nie rozumiał własnego zniewolenia. Przez analogię możemy więc mówić o „homo islamicus”.
Zapewniam Panią, że ta dziewczyna w turkusie niczego nie wybrała („wybrała mnie i mój kraj”, pisze Pani). Nie miała nic do powiedzenia, wybrał za nią mąż albo ojciec. Dlaczego? Może Pani zrozumie, gdy następnym razem ją poprosi, żeby skomentowała to:
“Mężczyźni stoją nad kobietami
ze względu na to, że Bóg dał wyższość jednym nad drugimi. (…)
I napominajcie te, których nieposłuszeństwa się boicie,
pozostawiajcie je w łożach i bijcie je! “
(Koran, Sura IV, w. 34)
Nic Pani nie wie o tej kobiecie, widzi Pani tylko własne fantazje, cieszy Panią, że ona „ubarwia” nasz monotonny kraj. To prawda, ja też wyjeżdżając za komuny na Zachód żałowałem zawsze, że u nas jest tak szaro i teraz także cieszę się, widząc na naszych ulicach Hindusów, podziwiam pracowitość osiedlonych w Polsce Wietnamczyków, oglądam się za Latynoskami, porusza mnie ciężka praca Ukraińców. Lubię imigrantów.
Ale przedstawiciele islamu to niestety inna bajka. metaforycznie - skąd pani wie, że ta dziewczyna nie jest na przykład żoną tego polskiego muzułmanina, który prowadzi blog www.kalifat-wilayah-lehistan.pl.tl ? Możemy tam przeczytać (to tylko dwa okruchy, warto poznać bliżej ten blog, bo to prawdziwe kuriozum):
„Główne obowiązki żony to:
1. Posłuszeństwo i pytanie męża o pozwolenie.”
I to:
Demokracja zezwala również na wybór kobiety na stanowiska władzy. Jest to sprzeczne z islamem, tak jak powiedział to Prorok Muhammad: Każda osoba, która mianuje kobietę jako swojego przywódcę, nigdy nie osiągnie powodzenia.
Nie, to nie jest „wyrwane z kontekstu” i to nie jest „odosobniony przypadek ekstremisty”. To jest islam – mainstream and grassroots (ja też znam angielski :-).
I rzeczywiście – już dotarł do Polski. Panią to cieszy, mnie nie.
A propos, raduje Panią także polski meczet, prawda? Tu mogę tylko odesłać Panią do tekstu pani koleżanek w „Rzeczpospolitej” o meczecie na Ochocie – który zresztą pokazuje tylko wierzchołek góry lodowej problemu. Dołożę więc cytat:
“W ostatnich latach byliśmy świadkami tego, jak meczety są wykorzystywane do szerzenia nienawiści, do szerzenia aktywności terrorystycznej, w nich wytwarzano bomby i przechowywano broń, w meczetach przekazywano komunikaty od Bin Ladena; meczety wykorzystywano, by domagać się przestrzegania przez niemuzułmanów w USA muzułmańskich przepisów dotyczących pokarmów; z meczetów otwierano ogień do Amerykanów, w meczetach szkolono dżihadystów - i wiele innych rzeczy. Mając to na uwadze wydaje się bardzo uzasadnione, by protestować przeciwko budowie nowych meczetów w krajach niemuzułmańskich” (Robert Spencer, Jihad Watch).
Nade wszystko polecam Pani przeczytanie Koranu w całości (a także choć trochę Hadisów). Trzeba też poznać zasady rządzące odczytywaniem tej świętej dla muzułmanów księgi – głównie zasadę abrogacji – oraz dowiedzieć się co to jest i jak działa takija. Bez tego właściwie nikt nie powinien się wypowiadać na temat tej religii. (Znakomicie wyjaśnia te kwestie m.in. film „What the West should know about Islam”, dostępny w wersji polskiej na YT.)
Po tej lekturze, może trochę mniej będzie Panią cieszyło, że w szkole „recytacji Koranu nauczy się jej wnuczek”. A może, pomimo wszystko, z radością posłucha Pani jak ów chłopczyk recytuje poniższe wersety? Kto wie.
Zapłatą dla tych, którzy zwalczają Boga
i Jego Posłańca i starają się szerzyć zepsucie na ziemi,
będzie tylko to, iż będą oni zabici lub ukrzyżowani
albo też obetnie im się rękę i nogę naprzemianlegle,
albo też zostaną wypędzeni z kraju. (S V, w 33)
A kiedy miną święte miesiące,
wtedy zabijajcie bałwochwalców,
tam gdzie ich znajdziecie;
chwytajcie ich, oblegajcie
i przygotowujcie dla nich wszelkie zasadzki! (S IX, w 5)
Cudzołożnicy i cudzołożnikowi
wymierzcie po sto batów,
każdemu z nich obojga! (S XXIV, w 2)
Kiedy więc spotkacie tych, którzy nie wierzą,
to uderzcie ich mieczem po szyi;
a kiedy ich całkiem rozbijecie,
to mocno zaciśnijcie na nich pęta. (S XLVII, w 4)
Powtórzę: nic, Pani Paulino, nie jest tu wyrwane z kontekstu. Oczywiście, znajdziemy w Koranie wersy o miłości i tolerancji. Koran jest bowiem księgą schizofreniczną. Dostrzegli to sami teologowie muzułmańscy – stąd wzięła się zasada abrogacji, czyli unieważnienia (starych, „łagodnych” wersetów przez nowsze, agresywne).
Swoją drogą to niesłychane, że tak wrażliwi jesteśmy na przejawy religijnego ciemnogrodu i klerykalizmu we własnym kraju, albo że nie przeszkadzają nam genitalia na krzyżu (mnie, szczerze mówiąc, wydają sie niesmaczne, ale nie cenzurowałbym) – ale o skrajnie klerykalnym, niezreformowanym od VII wieku, niesłychanie wstecznym islamie złego słowa powiedzieć nie damy i potępiamy karykatury Mahometa. A przecież ksiądz Rydzyk przy islamskich mułłach i i kaznodziejach to istny liberał! (Dla jasności: jestem ateistą).
Wracając do sedna. Pierwsza przyczyna ataków islamskich terrorystów nie ma politycznej ani społecznej proweniencji – tylko religijną. To nakaz prowadzenia dżihadu, wojny przeciwko niewiernym, wypływający wprost z islamskich nauk. Źródeł na ten temat jest dość, tylko trzeba poczytać. I warto też od razu odrzucić złudne przekonanie – manipulację islamofilów - że dżihad to taka „droga wewnętrznego doskonalenia”. Przytoczę tylko jeden cytat:
“Jihad and the rifle alone: no negotiations, no conferences and no dialogues”.
(Abdullah Yusuf Azzam, teolog palestyński).
Odpowie Pani, że to „ekstremiści”, a Pani chodzi o to, że jest mnóstwo „normalnych”, „zwyczajnych” muzułmanów i ta dziewczyna w turkusie właśnie ich symbolizuje w Pani tekście. To proszę posłuchać, co o tym sądzi premier aspirującej do Europy Turcji, Erdogan:
„These descriptions are very ugly, it is offensive and an insult to our religion. There is no moderate or immoderate Islam. Islam is Islam and that’s it.” Nie tłumaczę, bo Pani zna angielski.
Oczywiście kwestia czy istnieje podział na islam radykalny i umiarkowany, może być – i jest - tematem poważnej dyskusji. Ale Pani felieton nie stanowi do niej wkładu.
I teraz będę niemiły, bo Pani tekst mnie naprawdę oburzył. Przykro mi to mówić, ale jest to tekst żenująco naiwny i infantylny, wypływający z kompletnej ignorancji. To słodkie bajdurzenie pensjonarki, która opiera swój obraz świata na bajeczkach o Misiu Uszatku.
A świat taki nie jest.
Islam to nie kolorowe chusty, przyprawy korzenne i guma arabska. Islam to nawet nie dachy Damaszku w słońcu, niestety. Islam to system, najbardziej totalitarny system religijno-społeczno-prawny jaki stworzyła ludzkość: antyhumanistyczny, rasistowski, ksenofobiczny, przepojony nienawiścią i pogardą dla niemuzułmanów. I najbardziej niebezpieczny.
Zapewne zna Pani „Władcę Pierścieni”. Otóż islam, Pani Paulino, w moim przekonaniu to współczesny Mordor, złowroga kraina „gdzie zaległy cienie”, tak samo zagrażająca naszemu „Śródziemiu”, jak w czasach Tolkiena inne totalitaryzmy.
Dlatego, gdy spotka mnie Pani w metrze, będę w koszulce z napisem: „Islam? No, thank you”.
Piotr Jankowski
Przez tydzieñ społeczeñstwo było epatowane określeniem "pedofil" w stosunku do Romana Polañskiego. To co jest oczywiste, ze z pedofilią mamy do czynienia w przypadku osobników, czujących nieodporty pociąg do dziecka, ( co potwierdza seksuolog Zbigniew Lew -Starowicz - stwierdzając, ze choć było to zachowanie seksualne wobec nieletniej, to nie wyglądała ona jak dziecko, tylko jak kobieta więc nie miał ten czyn znamion pedofilii, co potwierdza późniejsze zachowanie Polañskiego ) - jak się okazuje jest niedostępne (intelektualnie) nie tylko dla znacznej części tzw. przeciętnych ludzi, ale równiez dla wielu przedstawiceieli tzw. elit. Np. dla p. Ćwiąkalskiego i jemu podobnych. Nie słyszałem przeprosin. Ot takie to elity.
Ponadto bardzo niewielu uczestników tej dyskusji wskazało na powazny błąd (chyba nie tylko prawa amerykañskiego) wyłączający z odpowiedzialności w podobnych jak ten z 1977 r. przypadkach dotyczących nieletnich, za sutenerstwo połączone ze stręczycielstwem lub/i kuplerstwem. (Jednym z nielicznych wyjątków jest Rafał Olbrychski) Skupiając się na stosunku seksualnym zapomniano o tym, skąd, dlaczego, w jaki sposób, nieletnia wyglądająca na pełnoletnią, znalazła się na imprezie dla dorosłych w obcej dla siebie willi znanego playboya? Sama dowiedziała się o imprezie? Ukradła samochód zeby się tam dostać? Nie, była tam za zgodą, przyzwoleniem "mamusi", która zastawiła pułapkę, bo liczyła na duze odszkodowanie od tego kto w nią wpadnie. Warto zadać pytanie, czy rodzice nie odpowiadają za swoje nieletnie dzieci? Widać w USA nie. Jak ocenić moralnie i prawnie sutenerski sposób zdobywania pieniędzy wykorzystujący do tego swoje dziecko? Czy tacy rodzice nie powinni odpowiadać za narazenie swojego dziecka na niebezpieczeñstwo lub za współudział? Czy nie powinni być nie tylko pozbawiani mozliwości czerpania korzysci z przestępstw, których się dopuścili, ale ponosić dodatkową karę? Jeśli ocena takiego stanu rzeczy nie wypada dobrze, to moze warto przestać tak bezrefleksyjnie wychwalać i wspierać systemy prawne, które tolerują takie sytuacje, z amerykañskim w roli głównej.
Równie ciekawa jest hipokryzja dotycząca ekstradycji Europejczyków do Stanów Zjednoczonych. Często ci sami moraliści, którzy nawołują, aby Polañski odpowiadał przed sądem amerykañskim (np.lewicowi), jeszcze niedawno i mam nadziejê ze nadal, uwazali iz nie nalezy europejskich przestêpców przekazywać do USA, bo tam w wielu stanach obowiązuje wyklęta w Europie kara śmierci. No więc dobrze by się było trzymać zdrowej zasady równości obywateli wobec prawa i tego ze ekstradycja jest mozliwa tylko w stosunku do tych przestępstw, które w krajach europejskich występują i są podobnie karane. W Polsce juz sprawdzano. Przestępstwo Polañskiego przedawniło się po 20 latach, czyli w 1997 r., a ameryki system prawny kompromituje się juz ponad 30 lat, nie potrafiąc zapewnić Polańskiemu prawa do uczciwego sądu. Prawo do sprawiedliwego sądu to jedno z Europejskich Praw Człowieka.
Warto to przemyśleć i wyciągnąć wnioski.
Na stronie poświęconej pieniądzom czyli Money.pl najjaskrawiej widać analfabetyzm ekonomiczny rodaków. Strach pomyśleć co wie na tematy ekonomiczne ktoś, kto na taką stronę nie zajrzy.
Właśnie na Money.pl błysnąl intelektem Pan Mysior wpisując się w kampanię ogłupiania Polaków, przez tabloidy i szmatławce pokroju Dziennika. Porównuje premiera do niejakiego Leppera, zamazując zasadniczą różnicę pomiędzy rezerwą waloryzacyjną a zyskiem NBP.
Lepper mówił o tej pierwszej - czyli o pieniądzach wirtualnych.
Natomiast premier mówi o ZYSKU NBP. Zysk, który NBP wypracowuje z operacji kursowych w 95% około czerwca wpływa do budżetu państwa. Przesądza o tym ustawa zgodna z regułami Europejskiego Banku Centralnego!!! Czyli premier mówi o zgodnej z prawem utrwalonej praktyce.
Oczywiście, każdy, kto liznął trochę księgowości wie, jakie są sposoby, żeby zmniejszyć zysk lub wykazać zysk 0, szczególnie gdy jest się niezależnym organem takim jak NBP. Można np. wypracowane pieniądze przekazać na rezerwę, choćby po to, żeby zrobić na złość rządowi, a tak naprawdę nam podatnikom. Bo to NBP jest nasz i powinien być dla nas, a nie odwrotnie.
Po co w kryzysie wykorzystywać istniejące rezerwy? Lepiej zmusić rząd do podniesienia podatków. Może wtedy uda się wzbudzić niezadowolenie obywateli. Czyli im gorzej dla podatników tym lepiej dla PiSu, Skrzypków i innego lewactwa.
Pan Mysior też uważa, że "ciemny lud to kupi".
Fenomen etatyzmu to najpoważniejsze intelektualne wyzwanie, jakie stoi przed każdym wolnym obywatelem. Odpowiedzmy na następujące pytania: dlaczego etatyzm włada światem, pomimo, że jest z gruntu nie moralny, oparty na nieuzasadnione przemocy i jest ekonomicznie niewydajny?
Możnaby argumentować, że agresja i przemoc jest ścieżką szybszą, łatwiejszą i korzystniejszą do osiągania celów. Może szybszą, ale bardziej ryzykowną. Może łatwiejszą i korzystniejszą, ale tylko w krótkiej perspektywie. Agresor może czerpać niezaprzeczalne zyski z agresji, ale niewątpliwe straty przyniesie mu konieczność przeciwstawiania się przeciwnikom, co niezwykle często jest bardzo kosztowne. Żeby kontrolować innych trzeba zorganizować ład wymuszony pałką i innymi narzędziami przemocy. Wiadomo jednak, że przemoc w rękach monopolu państwa pogłębia panującą w nim brutalność – bo oto z poddanychi wyłaniani są arcybrutalni arcypoddani, rugujący wszelkie możliwości obrony poprzez rozbrojenie swych poddanych, a także obciążający tychże poddanych kosztami wszystkich swych agresywnych działań. Zaś dla rządzących agresorów głównym pretekstem dla nakładania na swych poddanych coraz większych danin jest istnienie oporu poddanych.
http://personalny-kancelariakadrowa.maxtrader.pl/
Jak wiadomo, szanowanie praw własności, swobodna konkurencja oraz pozostałe zalety wolnego rynku w ujęciu długofalowym służą wszystkim. Każdy nawet słabo wykształcony człowiek powinien wiedzieć, że minimum uczciwej pracy przy zachowaniu swobody działania zapewni mu w nie odległej perspektywie dobrobyt wielokrotnie przekraczający to, na co mógłby liczyć w systemach kontrolowanych przez państwo. Skąd zatem tak rozpowszechnione wśród generalnie niezdeprawowanych osób poparcie dla etatyzmu? Podobnie paradoksem jest fakt dużego poparcia dla etatyzmu wśród ludzi bogatych Dlaczego bogaci popierają (i finansują) socjalizm, system, który otwarcie wzywa do zniszczenia kapitalizmu, i który uczynił z nich bogaczy?
http://personalny-kancelariakadrowa.maxtrader.pl/
Odpowiedzi może być dużo. Kilka najważniejszych z nich to:
1. Brak zrozumienia istoty wolności osobistej, wolnego rynku i ich olbrzymiego pozytywnego wpływu na jakość życia i dobrobyt jednostek.
2. Zaszłości historyczne i brak znajomości celów socjalizmu, który wbrew pozorom nie ma na celu dzielenia bogactwa, ale jest w rzeczywistości metodą na konsolidację i kontrolowanie bogactwa. Jest perfekcyjnym narzędziem dla poszukujących władzy cwaniaków, którym udaje się wmówić "ciemnemu ludowi", że jest ruchem uciskanych mas, podczas, gdy w rzeczywistości jest narzędziem działania ekonomicznej elity. To wyjaśnia paradoks bogaczy popierającch socjalizm, który przestaje być wówczas paradoksem.
3. Wykorzystywanie przez elity wrodzonego konserwatyzmu ludzi do straszenia ich rzekomymi trudnościami wolnego rynku i proponowania im znacznie "wygodniejszych", uzyskanych kosztem wyzysku, ale mniej efektywnych rozwiązań w postaci "etatów", na którymi sprawują kontrolę i dzięki którym uzależniają ich od elit rządzących.
Od paru lat czytam portale dotyczące islamu i odnoszę nieodparte wrażenie, ze panuje tam rozgardiasz terminologiczny, co prowadzi do nieporozumień i często niepotrzebnych polemik. Wiele osób nie chce nazywać rzeczy po imieniu, więc dzielą islam na fundamentalizm i islam umiarkowany. jest to nieporozumienie - żywcem przeniesione z doświadczenia z kościołami chrześcijańskimi. Doświadczenie oderwane od jednej z najistotniejszych różnic islamu od innych religii, ktora polega na tym, że islamu nie da się zamknąć w meczecie, gdyż stanowi jedność z doktryną zwaną islamizmem. Islamizm zaś to doktryna dominująca w islamie od jego powstania. W głównym nurcie islamu, zarówno w wersji sunnickiej jak i szyickiej, RELIGIA, PAŃSTWO I PRAWO SĄ NIEROZWERWALNIE ZE SOBĄ ZWIĄZANE. Obowiązkiem wierzącego muzułmanina, wyraźnie wynikającym zarówno z Koranu jak i z tradycji (sunna), jest walka o zaprowadzenie państwa i prawa islamskiego na całym świecie. Inaczej niż w chrześcijaństwie, islam nie przewiduje rodziału religii od państwa, a każde działanie w celu separacji sfery religijnej i świeckiej ma charakter antyreligijny. W związku z tym islamizm jest we współczesnym islamie dominującym prądem politycznym i intelektualnym.
Dlatego muzułmanie nie potrzebują do realizacji swoich zasad i celów rozbudowanych struktur religijnych, gdyż tam, gdzie zdobyli wladzę, państwo dba o przestrzeganie praw islamu. W świetle powyższego podział muzułmanów na większość umiarkowanych i mniejszość fundamentalistów jest tym jak oni chcą abyśmy ich postrzegali. Zawsze jednak trzeba pamiętać, że muzułmanie stosują taqiyya. Ponadto taki naiwny ich obraz nie tłumaczy np. tego, że tzw. „umiarkowani” muzułmanie urodzeni, wykształceni i pracujący w Wielkiej Brytanii dokonują zamachu terrorystycznego w Londynie.
Z powyższego wynika, że islamizm jet groźną ideologią, a każdy muzułmanin jest potencjalnym działaczem, wojownikiem itp., którego obowiązkiem jest w ten lub inny sposób kultywować i wcielać w życie otoczenia islamską doktrynę. Jak realizują swoje cele możemy codziennie przeczytać.
Tak więc np. sprzeciw przeciwko budowie meczetów ma taki sens, że nie należy w nich (meczetach) widzieć tylko świątyń, lecz przede wszystkim ośrodki islamistycznej propagandy i agitacji. Podobnie jak sprzeciwialibyśmy się budowie podobnych ośrodków propagujących komunizm czy nazizm.
Zaiste wielkość wszechświata jest niczym jeśli ją przyrównać do głupoty ludzkiej.
Charakter totalnej głupoty ma przegłosowany w Sejmie zakaz pracy w handlu w święta, reklamowany przez pożytecznych idiotów jako „wolność od pracy w handlu”.
Przez litość pominę logikę takiego sposobu myślenia, bo traktowanie pracy czyli dobrowolnego stosunku prawnego jako synonimu niewolnictwa uwłacza ludzkiej inteligencji.
Wskażę jedynie na aspekty obywatelskie. Świąt, w których obowiązywać ma zakaz jest 12 w roku, czyli średnio 1 dzień w miesiącu, czyli upraszczając obywatele raz na miesiąc nie będą mogli kupić nawet wody czy bułki z serem, a ci, którzy mogli by wtedy zarabiać będą sztucznie przez państwo pozbawieni swoich dochodów. Oczywiście nie ma mowy o tym, aby twórcy tego „prawa” jakoś zrekompensowali by im tę stratę.
Tak więc etatystyczne państwo arbitralnie pozbawia swoich mieszkańców praw i wolności obywatelskich: prawa do pracy i praw konsumenckich – możliwości zaspokojenia nawet najbardziej podstawowych potrzeb, np. jedzenia i picia.
Jak w tym kontekście moralne i uczciwe jest liberalna zasada: żyj i daj żyć innym. Jak widać jest to zupełnie obce etatystom i ich poplecznikom, którzy wyznają zasadę odwrotną: „Masz żyć tak jak my tobie nakażemy”, tyle że to jest zasada pasująca do obozu reedukacji, kompletnie obca społeczeństwu obywatelskiemu, którym podobno chcą być obywatele państw europejskich.
Niezauważona przeszła przez festiwal w Opolu piosenka o zagrożeniu jakim jest Islamofaszyzm i jego konsekwencjach dla świata. Media ją skrzętnie przemilczały - dlaczego?
tekst piosenki Spirala Nienawiści - Mezo
Ref: Spirala Nienawiści, Spirala Apokalipsy
Zawiść, Nienawiść, chcą nas zwabić i zabić
akcja reakcja, wet za wet
gniew za gniew, krew za krew!
1: Allach Hachbar, wojenna pożoga
Idzie Dżihad w imię wszechmogącego Boga.
Innowiercy, odmieńcy już za chwilę
słabi powstaną i urosną w siłę.
Odrodzenie Islamu, znak dla muzułmanów
Do przodu! Pęka potęga zachodu.
Dość znoszenia goryczy, upokorzenia,
czas przemian, nie mamy nic do stracenia!
Wasze decyzje podjęte odgórnie,
Saddam to skur***, ale to był nasz skur***
Chcecie tu robić interesy? Chcecie ropy?
Siły roboczej, chcecie tworzyć popyt.
Za wasze błyskotki, niemoralne uciechy
Zapłacicie za te śmiertelne grzechy!
Wasza kultura przesiąknięta seksem,
wolność słowa, która jest bluźnierstwem!
Wasze wartości... materialistyczne,
dekadenckie, uwodzicielskie, diabelskie.
Czeka was nieuchronna katastrofa,
idziemy zwarci i nikt się nie wycofa!
Ref: Spirala Nienawiści, Spirala Apokalipsy
Zawiść, Nienawiść, chcą nas zwabić i zabić
akcja reakcja, wet za wet
gniew za gniew, krew za krew! x2
2: Niepozwolimy dłużej, na ten szantaż!
Zbyt wiele wieków tutaj trwała walka.
O wolność i rozdział kościoła od państwa,
dosyć fanatyzmu, dosyć chamstwa!
I racjonalny gniew, na waszych wiecach,
chcecie nas przenieść z powrotem do średniowiecza!
Sprzeciw! Przebrała się miarka.
Mamy dosyć tych tchórzy w kominiarkach!
Podżynających gardła naszych bliskich.
Terrorystów, samobójców i tych wszystkich
Ossamów Ben Ladenów, samochodów pułapek!
I to już ostatni apel:
chcecie naszych technologii, laptopów, komórek,
a nas nie szanujecie wogóle!
Naszą kulturę, prawa człowieka, prawa kobiet
to wam się nie mieści w głowie!
Nasze społeczeństwa są otwarte,
przybywacie i macie dla nas tylko pogardę!
Nadchodzi dzień pomsty, dzień riposty, dzień sądny;
pamiętamy: Nowy Jork, Madryt, Londyn!
Ref: Spirala Nienawiści, Spirala Apokalipsy
Zawiść, Nienawiść, chcą nas zwabić i zabić
akcja reakcja, wet za wet
gniew za gniew, krew za krew!
3: Efekt domina, kto pierwszy uderzył w bile.
Giną żołnierze, giną cywile
Płoną auta, płoną flagi, płoną domy,
ktoś wśród ludzi obudził demony.
Czy czeka nas konfrontacja i agonia?
Czy wypełni się przepowiednia Huntingtona?
Czy zwycięży wściekłość i duma?
Czy zwycięży rozsądek i umiar?
Czy nieznajdziemy współnych fundamentów?
Wśród zamętu trudno przyznać się do błędu.
Czy zrozumiemy co naprawdę jest ważne?
Pokój nie jest dany raz na zawsze!
Poniżej przedstawiam ciekawą opowieść wskazującą jak islamskie dzieci wychowywane są w duchu islamofaszystowskim
Autor:Nonie Darwish
Tłumaczył: jarekw
Terroryzm wychodzący ze świata muzułmanów nie zdarzył się przez zbieg okoliczności, jest to bezpośredni rezultat kultury która promuje islam, jihad i antysemityzm przez pokolenia.
Dorastałam w kontrolowanej przez Egipt Gazie, w latach 50 tych, w czasach prezydenta Nassera zaangażowanego w jednoczenie świata arabskiego i zniszczenie Izraela. Zmobilizował Arabów w Gazie do założenia ruchu Fedainów aby dokonywać skrytych ataków przez granicę w celu terroryzowania Izraela. Mój ojciec, który dowodził egipskim wojskiem w Gazie i na Synaju w tym czasie, został zabity w wyniku tych operacji. Został obwołany narodowym bohaterem, „Shahidem” czyli męczennikiem. Nasser przyrzekł, że cały Egipt weźmie odwet i nie zrobił wzmianki o dużej ilości śmiertelnych ofiar i strat materialnych zadanych Izraelowi.
W tamtych czasach Jihad oznaczał świętą wojnę i nie był jeszcze rozwinięty w obecną epidemię muzułmańskich zamachowców-samobójców. Powodem z którego jihad rozwinął się w epidemię zamachowców-samobójców jest upadek arabskiego systemu edukacji który opierał swój program nauczania na nienawiści, zemście i odwecie na nie-muzułmanach, zwłaszcza Żydach.
W szkołach podstawowych Gazy uczyłam się nienawiści, zemsty i odwetu. Pokój nigdy nie był wyborem i nigdy nie był wspominany jako zaleta tak długo jak Żydzi istnieją. Chwała bitwy była największym honorem. Straszyli nas Żydami i nauczali nas rozwiązywać spory poprzez przemoc. Nie pozwalano mi wziąć jakichkolwiek słodyczy od obcych ponieważ mógłby to być jakiś Żyd próbujący otruć mnie.
Dziewczęta płakały recytując codziennie poezję jihadystyczną i zobowiązywały się zakończyć swoje życia jako męczennice. Po kilkunastu pokoleniach wychowanych w takiej ostrej indoktrynacji, wielu arabskim dzieciom wyprano mózgi jak robotom aby uważały zamachowców-samobójców za kogoś kogo można podziwiać w nadziei pójścia do nieba. Ta bezprecedensowa i ekstremalna forma jihadu wyprodukowała obecną generację zamachowców-samobójców którzy zabijają nie-muzułmanów bez miłosierdzia.
Indoktrynacja była nie tylko w szkołach, lecz także w piosenkach, poezji, filamach, rysunkach satyrycznych i w każdym aspekcie życia. Boską misją każdej generacji było przejmowanie niekończącego się obowiązku jihadu.
Celem edukacji było wzbudzenie zaangażowania aby zniszczyć państwo Izrael, które stało się narodową obsesją Arabów. Arabowie przekonali siebie, że egzystencja Izraela daje im wolną rękę w czynieniu czegokolwiek i nic nie było bardziej święte. Końcowym rezultatem jest kultura – poza kontrolą, podsycana przez pieniądze z ropy naftowej i zanieczyszczająca świat terrorem.
Jako dziecko byłam zniechęcana do poddawania w wątpliwość nauczania nienawiści do Żydów i innych nie-muzułmanów; robienie tego była nieprzebaczalnym grzechem. Szybko nauczyłam się zatrzymywać moje opinie i pytania dla siebie. Trzeba nienawidzieć wrogów islamu aby być dobrym muzułmaninem.
Indoktrynacja muzułmańskich dzieci w kierunku nienawiści powszechnych wrogów była także używana jako narzędzie do podporządkowania. Jihad potrzebuje nienawiści do wroga, a nienawiść wychodzi ze strachu tak więc strach przed Żydami musiał być promowany stale przez niewiarygodne opowieści i kłamstwa. To nie było trudne ponieważ większość arabskich dzieci nigdy nie spotkała lub nie współdziałała z Żydami. Izolowanie i bojkotowanie Izraela było więc zasadnicze w promowaniu nienawiści.
Arabska kultura polega na strachu przed wspólnym wrogiem aby doprowadzić do zjednoczenia i jedności wśród jej członków w celu sformowania zgodnego frontu. Jest to niezbędne w kulturze opartej na ucisku, która pomija prawa osoby, prywatność i promuje śmierć dla chwały Boga. Jedność muzułmanów musi być utrzymywana i odżywiana ciągle kosztem propagandy nienawiści przeciwko Izraelowi i Zachodowi.
Nienawiść i przemoc jest także nauczana w meczetach. Muzułmański kler zawiódł sromotnie w uspokajaniu swojej społeczności. Zamiast być źródłem pociechy i mądrości, został źródłem nienawiści, wściekłości i działalności wywrotowej. Wlewa w wiernych szał gniewu i paranoi przeciwko Zachodowi i Izraelowi.
Pamiętam, jako młoda kobieta, odwiedzając chrześcijańską przyjaciółkę w Kairze podczas piątkowych modłów, i obie słyszałyśmy słowny atak na Chrześcijan i Żydów z głośników umieszczonych na zewnątrz meczetu. Słyszałyśmy: „Niech Bóg zniszczy niewiernych i Żydów, wrogów Boga. Nie mamy być ich przyjaciółmi lub podpisywać porozumienia z nimi.” Słyszałyśmy także wiernych odpowiadających „Amen”. Moja przyjaciółka wyglądała na przestraszoną a ja byłam zawstydzoną. To było gdy po raz pierwszy uświadomiłam sobie, że coś było bardzo złe w sposobie w jaki moja religia była nauczana i praktykowana.
Końcowym rezultatem takiego systemu nauczania jest dysfunkcyjne społeczeństwo które eksportuje terroryzm w świat. Ten system rani arabskie dzieci i społeczeństwo ze środka bardziej niż oni sobie uświadamiają; to jest po prostu system które nie rozwiązę, lecz stworzy gorsze problemy i niezamierzone konsekwencje. Nauczanie nienawiści w nadziei zranienia wroga jest formą wykorzystywania dzieci przeciwko zdrowemu wychowaniu muzułmańskich dzieci.
Obowiązkiem dobrego muzułmanina jest wyzwalać i podnosić współczucie, przebaczenie i tolerancję w islamie, nie tylko słownie lecz także poprzez czyny. Nauczanie arabskich dzieci pokoju, tolerancji i współczucia jest niezbędne aby doprowadzić do lepszego i lepiej prosperującego społeczeństwa i jest jedynym rozwiązaniem problemu islamskiego terroru. Jest to jedyna droga do zbudowania zaufania, szacunku i pokoju między narodami.
W USA rośnie pokolenie terrorystów
Szokujący sondaż nie daje spać amerykańskim władzom - według najnowszych badań renomowanego Pew Research Center (PRC) wśród amerykańskich muzułmanów rośnie pokolenie terrorystów. Aż jedna czwarta młodych wyznawców islamu, osób poniżej 30. roku życia, przyznaje: popieramy Al-Kaidę i zamachy terrorystyczne - pisze Dziennik.
To nie koniec alarmujących wiadomości. Ponad połowa wszystkich muzułmanów, zarówno młodych, jak i starych, przyznała, że bardziej utożsamia się ze swoją wiarą niż z ojczyzną. To gorzka pigułka dla wszystkich tych, którzy chwalili amerykański model integracji.
Według oficjalnych danych w USA żyje 2,5 mln muzułmanów, według nieoficjalnych i bliższych prawdzie - prawie 7 mln. Osoby poniżej 30. roku życia stanowią około jednej trzeciej muzułmańskiej społeczności - rachunek jest prosty: w narażonej na zamachy Ameryce może mieszkać kilkaset tysięcy sympatyków Osamy bin Ladena.
Sondaż natychmiast trafił na czołówki amerykańskich mediów. Telewizja MSNBC ostrzegała, iż: "Młodzi muzułmanie w USA popierają samobójcze ataki", zaś internetowy serwis informacyjny RenewAmerica otwarcie pytał: "Czy amerykańscy muzułmanie zaatakują USA?".
"Wyniki badania PRC powinny być dla nas dzwonkiem alarmowym" - tłumaczy Dziennikowi doradca rządu ds. terroryzmu Thomas Mattair. "Owszem, Al-Kaida nie jest u nas tak aktywna, jak w Europie, ale ten sondaż pokazuje, że nie możemy spać spokojnie. Bo terrorystom jest teraz dużo łatwiej werbować w Stanach nowych członków" - mówi.
Po atakach Al-Kaidy z 11 września 2001 r. kilkakrotnie przeprowadzano badania wśród amerykańskich muzułmanów. Zawsze wyłaniał się z nich obraz grupy wręcz miłującej swoją ojczyznę, która całkowicie utożsamia się z amerykańskimi ideałami wolności i równości. Ekipa Busha bardzo chętnie korzystała z tych wyników, by przekonywać, że w Ameryce w obliczu terroryzmu panuje ogólnonarodowa zgoda i jedność.
"Przez cała lata przymykaliśmy oczy na realne zagrożenia. Byliśmy przy tym naiwni, sądząc, że muzułmanie, zwłaszcza ci, którzy niedawno do nas przyjechali, mogą stać się obywatelami Stanów Zjednoczonych, że będą respektować naszą demokrację i żyć w zgodzie z jej zasadami" - dodaje w rozmowie z Dziennikiem Thomas Mattair.
Przeciwko takim stwierdzeniom protestuje Ali Eteraz, twórca internetowego portalu dla muzułmanów. "To badanie nie pokazuje całego obrazu mojej społeczności. Faktycznie, jest pewien problem z młodzieżą, która jest podatna na hasła fundamentalistów. Ale nie trzeba bić na alarm, wystarczy ją edukować" - argumentuje.
Jednak dla jego niemuzułmańskich rodaków to mało przekonujące słowa. Leon Hadar, ekspert CATO Institute uważa, że muzułmanie - mimo licznych protestów obrońców praw człowieka - powinni być bezwzględnie poddani wzmożonej obserwacji.
"Mówię o przybyszach z Iranu, Pakistanu, Egiptu czy Arabii Saudyjskiej. Ale także o tych Amerykanach, którzy przeszli na islam, by wyrazić bunt przeciwko polityce Waszyngtonu. Kto wie, może ich następnym krokiem będą działania na szkodę USA" - wyjaśnia Dziennikowi
Podczas, gdy Cywilizacja zwana Zachodnią spiera się i przekonuje m.in na temat, kto jest bardziej tolerancyjny i gdzie są pełniej przestrzegane prawa człowieka, muzułmanie zmierzają w odwrotnym kierunku.
Oto przykład z Malezji
yle="margin-bottom: 0.5cm;">„Dowodem braku wolności religijnej w Malezji jest wyrok Trybunału Federalnego z 30 maja w głośnej sprawie kobiety, która przeszła z islamu na chrześcijaństwo” – stwierdza agencja AsiaNews.
yle="margin-bottom: 0.5cm;"> Najwyższa instancja sądowa w tym kraju zdecydowała, że skarga Liny Joy domagającej się zmiany w jej dowodzie osobistym wpisu o przynależności religijnej powinna być rozpatrywana przez trybunał islamski. Przeciwko tej sentencji opowiedział się jedyny w składzie sędzia, który nie jest muzułmaninem.
yle="margin-bottom: 0.5cm;">Zauważył, że na forum trybunału islamskiego kobietę czeka oskarżenie o apostazję, zaś konstytucja kraju gwarantuje wszystkim obywatelom swobodę wyznania.
Lina Joy przyjęła chrzest przed dziewięciu laty i chce poślubić katolika z Indii. Uniemożliwia jej to jednak urzędowy zapis odnośnie do religii. W kwietniu episkopat katolicki wraz z innymi wyznaniami niemuzułmańskimi zorganizował kampanię modlitewną o powrót wolności religijnej w Malezji.
58 proc. spośród 24 mln mieszkańców tego kraju wyznaje islam, 1/5 buddyzm a 1/8 chrześcijaństwo. O dłuższego czasu przedstawiciele mniejszości żalą się na coraz częstsze próby narzucania szariatu także nie muzułmanom.
|